HUMOR


Dowcipy pochodzą od kolegów wędkarzy, stron internetowych, prasy i innych publikacji. Jeżeli w ten sposób naruszyłem czyjeś prawa autorskie , proszę o kontakt, sporne materiały zostaną natychmiast usunięte!!




Spotkało się trzech wędkarzy.
Mówi pierwszy:
- W zeszły piątek złowiłem karpia, miał osiem kilo.
Drugi:
- Ja też wtedy łowiłem. Mój karp miał prawie dziesięć kilo.
Trzeci: - Co za zbieg okoliczności. I ja również wyciągnąłem w piątek karpia, ważył równo dwanaście kilogramów!
Na to pierwszy oświadcza:
- Zapamiętajcie sobie, że następnym razem ja opowiadam ostatni.


Idzie wędkarz przez las z dwoma wiadrami pełnymi ryb, gdy nagle spotyka strażnika.
- Udany połów. Mam nadzieję, że ma pan kartę wędkarza?
- Nie mam, ale to są moje rybki z akwarium.
- Rybki z akwarium?
- Wpuszczam rybki do wiaderka, idę nad jezioro, wypuszczam je, żeby sobie popływały i kiedy klasnę dwa razy, wracają do
wiaderek. Strażnik nie uwierzył, więc obaj idą nad jezioro. Wędkarz wypuszcza wszystkie ryby do wody i czeka. Mija piętnaście
minut i nic. Zniecierpliwiony strażnik pyta:
- No i co? Niech pan je woła!
- Kogo?
- Rybki!
- Jakie rybki?


Spotykają się dwie przyjaciółki.
- Czego jesteś taka zła? Myślałam, że dziś rano byliście z mężem na relaksującym wypadzie na ryby... - mówi pierwsza.
- Tak, ale wszystko poszło źle. Najpierw powiedział, że mówię tak głośno, że wystraszę ryby, później, że wybieram złą
przynętę, na koniec, że za szybko kręcę kołowrotkiem - odpowiada druga.
- A najgorsze było to, że złowiłam największą rybę!


Pewien wędkarz wyłowił z rzeki woreczek ze srebrnymi monetami.
O zdarzeniu poinformował lokalne gazety.
Nazajutrz otrzymał kilkaset listów z pytaniami:
Czego pan używał jako przynęty?


Kto to jest optymista?
- To facet, który postawił patelnie na gaz przed wyjściem na ryby. Nad brzegiem rzeki siedzą dwaj wędkarze. Starszy mówi:
- Przed wojną w tym miejscu były taki ryby, że robaka na haczyk musiałem zakładać za drzewem, bo ryby zjadły by mi go z
ręki!

Do Jasia łowiącego ryby nad rzeką podchodzi policjant.
- Chłopcze, tu nie wolno łowić ryb.
Będziesz musiał zapłacić mandat.
- Ależ ja nie łowię ryb! Ja uczę robaka pływać!
Policjant zbity z tropu milknie, a po chwili nie dając za wygrana mówi:
- A jednak będziesz musiał zapłacić mandat.
Ten robak nie ma stroju kąpielowego!


Facet przechodzący obok wędkarza stojącego z wędka nad jeziorem, pyta:
- Złowił pan coś?
- Trzy szczupaki.
- Od rana?
- Nie, od urodzenia.


Wędkarz wraca do domu i mówi do żony:
- A to pech! Ryba podpłynęła do przynęty, dotknęła nosem robaka, już miała otworzyć pyszczek i chwycić przynętę, ale robak
był szybszy.
- Nie rozumiem.
- W mgnieniu oka pożarł ja, drań!


W sądzie: - Czy oskarżony przyznaje się, że łowił ryby bez zezwolenia i złapał 18 szczupaków?
- Przyznaje się, Wysoki Sądzie, ale pod warunkiem, że dostane kilka odpisów wyroku, które będę mógł pokazywać moim
kolegom!


Wędkarz nad ranem wraca z ryb i pokazuje żonie sporej wielkości szczupaka.
- Miałeś szczęście - mówi żona - Wystarczy na obiad dla całej rodziny!
- Jakie szczęście? Zanim go wyciągnąłem, zdążył mi zeżreć przepiękny okaz robaka!


Czym się różni rybak od wędkarza?
- Wędkarz nosi wędki, a rybak ryby.


Spotykają się dwaj koledzy.
- Słyszałeś? Kowalski przed miesiącem pożegnał się z żoną, poszedł na ryby i do tej pory nie wrócił.
- Pewnie udało mu się złapać cos ciekawszego


Jasio przysłuchuje się rozmowie taty z kolegami. W pewnej chwili idzie do kuchni i pyta:
- Mamo, czy ryby rosną szybko?
- To zależy od gatunku. A czemu pytasz?
- Bo tata przed miesiącem złowił szczupaka i teraz opowiada, że jest dwa razy dłuższy.


Wędkarz mówi do kolegi:
- Wyobraź sobie, że ostatnio na jeden haczyk udało mi się złowić jednocześnie szczupaka i okonia.
- Ja tak nie potrafię
- Czego łowić?
- Nie, kłamać


Zawodowy wojskowy poszedł nad rzekę na ryby. Wyciągnął stołeczek, przygotował wędkę, wyjął pudełko z dżdżownicami,
otworzył je i krzyknął:
- Ochotnik, trzy kroki na przód!


Żona do męża kompletującego wędkarski ekwipunek:
- Dzisiaj na ryby? Przecież mamy piątek, a ty jesteś taki przesądny!
- O, właśnie - odpowiada mąż - może ryby będą miały pecha!


Jasio pyta tatę:
- Gdzie byłeś?
- Na rybach.
- A co łowiłeś?
- Szczupaki.
- Dużo złowiłeś?
- Ani jednego.
- To skąd wiesz, że to były szczupaki?


Do okulisty przychodzi zasmucony wędkarz.
- Panie doktorze, cierpię na dotkliwą chorobę oczu.
- Jakie są objawy? - pyta lekarz.
- Gdy jestem na rybach, coraz rzadziej widzę jakiekolwiek brania!


Nauczyciel pojechał na ryby.
Złowił malutką płotkę, zdjął ją z haczyka
wypuścił do wody ze słowami:
- Tylko pamiętaj jutro masz przyjść z rodzicami.


Dwaj wędkarze dyskutują ze sobą przechwalając się:
- Ciągnę, ciągnę, ciągnę... Patrzę: Rekin !!!
- Eeetam ! Ja rekiny używam jako przynęty


Wędkarz chwali się koledze:
- Wczoraj złapałem karpia, który ważył 10 kilo !
- Z dżdżownicą czy bez ?!



>> Powrót do strony głównej <<


Przechodzeń pyta wędkarza:
- Biorą ?
- Biorą, biorą. Nawet wędkę mi zabrali -


Dziadku, dlaczego w tym jeziorze tak dobrze biorą ryby,
chociaż woda jest brudna i brzydko pachnie ?
- Bo to jest ich jedyna szansa, żeby się z stąd wydostać !


Myślę, że ryba się cieszy, gdy wędkarz wyciąga ją z wody.
- Co ty opowiadasz ?!
- To dlaczego macha ogonem ?


Łowiącemu ryby wędkarzowi strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Pan łowi ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską!
- No tak, ale ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku. -


Jaka dzisiaj woda? - pyta Franek Kowalskiego, który łowi już od świtu.
- Znakomita! Ryba ani myśli z niej wyłazić. -


Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? - pyta Franek Kowalskiego.
- Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser.


Kowalski siedzi nad rzeką i nerwowo przekłada wędkę z ręki do ręki:
- Gdyby wędkarstwo nie uspokajało nerwów, to bym zaraz to rzucił.


Jasio chwali się koleżance:
- Wiesz? Niedawno złapałem pstrąga takiego jak moja ręka.
- Niemożliwe, nie ma takich brudnych pstrągów.


Wędkarz opowiada kolegom o swoim ostatnim sukcesie wędkarskim w pewnej chwili przerywa i mówi:
- Zresztą, co wam będę opowiadał
Kiedy wyciągnąłem tego suma, woda w jeziorze obniżyła się o pół metra.


Nauczycielka plastyki zadaje uczniom narysowanie rzeki i wędkarza.
Pod koniec lekcji nauczycielka sprawdzając prace uczniów pyta Jasia:
- A ty dlaczego nie narysowałeś wędkarza?
- Bo w rzece którą narysowałem, łowienie ryb jest zabronione!


Do wędkarza łowiącego ryby podchodzi strażnik i prosi kartę wędkarską.
Wędkarz wyjmuje i podaje strażnikowi kartę.
- Co pan, przecież to jest JOKER, karta do gry
- A to pan nie wie, że JOKER zastępuje każdą kartę? -


W czym najszybciej rośnie ryba?
- W oczach wędkarza.


Rekin chwali się drugiemu, że zjadł Rosjanina.
A ten drugi na to: - Nie wierzę ! Chuchnij !


Stary wędkarz łowi pod lodem. Mija godzina, dwie, ani jednego brania.
Zmarzł na kość. Już ma wracać do domu, kiedy widzi chłopaka, który wybrał stanowisko obok.
Ten wycina przerębel, zarzuca wędkę i po chwili wyciąga wielką rybę. Mija pięć minut - jest następna. Potem jeszcze jedna, jeszcze jedna i jeszcze jedna....- Jak ty to robisz ? Ja siedzę od białego rana i nic, a ty w kwadrans wyciągnąłeś już osiem pięknych sztuk !
- Uouaki ucha yc euue- Co ?- Uouaki ucha yc euue- Nic nie rozumiem. Powtórz powoli !
Chłopak wypluwa coś na rękę i mówi:
- Robaki muszą być ciepłe !


Na środku oceanu spotykają się trzy rekiny. Jeden z nich mówi:
- Psiakrew, zżarłem jednego Fraancuza. Był taki wyperfumowany, że do tej pory czkam wodą kolońską.
Drugi na to:
- To jeszcze nic. Ja, zjadłem jakiegoś Rosjanina, chyba to był generał, bo do tej pory w brzuchu mi dzwoni jakieś żelastwo.
Te jego medale tak brzęczą, że ryby płoszę ...
A trzeci rekin mówi:
- To jest wszystko nic, koledzy ! Ja zeżarłem tydzień temu posła z polski, taki miał pusty łeb, że do tej pory nie mogę się
zanurzyć ...